Archiwum: January 2010

Jan 29

Prywatność w sieci nie istnieje

Prywatność w sieci nie istnieje, ale to od ciebie głównie zależy, co pokażesz – przypomniał GIODO z okazji Dnia Ochrony Danych.

Większość Internautów zadaje sobie trud zabezieczenia komoputera przed innymi osobami: hasło, antywirus, może nawet firewall; tymczasem bezkrytycznie umieszczają w sieci na portalach społecznościowych i innych fotkowniach swoje najbardziej osobiste informacje i “nie całkiem oficjalne” zdjęcia. W SIECI NIC NIE GINIE, pamiętajcie o tym.  Nawet jeśli usuniesz z sieci zdjęcie czy informację, ona nadal jest dostępna w dziesiątkach innych miejsc, o których nie wiesz nawet; przez łatwo dostępne narzędzia do dzielenia się ze znajomymi ciekawostkami w sieci Wasze “obciachowe” zdjęcie obiegnie świat zanim się obejrzysz – to jest realne.

Kiedyś może być Wam bardzo nieprzyjemnie, kiedy ktoś wyciągnie takiego kompromitującego coś z sieci i może Was tym nawet zaszantażować.

Jan 25

2Mln dolarów kary za 24 piosenki

Kolejny przykład jak branża fonograficzna chce napychać sobie kieszenie – na szczęście próba nieudana. W 2007 roku RIAA oskarżyła 33-letnią  Jammie Thomas-Rasset o o pobranie i udostępnienie w sieci P2P 24 utworów. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła zapłacenia dobrowolnego odszkodowania, argumentując że pliki mógł pobrać z sieci jej były mąż lub małe dzieci. Sprawa trafiła do sądu, gdzie Thomas-Rasset została uznana za winną i skazana na grzywnę 220 tys. dolarów. Wyrok został uchylony w sierpniu 2008 roku, sędzia wyraził pogląd, że nielegalna dystrybucja może mieć miejsce jedynie wtedy, gdy dochodzi do faktycznego rozpowszechniania muzyki. Zwykłe udostępnienie pliku nie jest równoznaczne z jego dystrybucją.

W czerwcu 2009 roku sprawa ponownie trafiła do sądu,  Thomas-Rasset została uznana za winną “udostępnienia plików muzycznych milionom Internautów” i zasądzono astronomiczną kwotę 1,92Mln dolarów odszkodowania dla wytwórni fonograficznych. Grzywnę ponownie zniósł ten sam sędzia, który wcześniej zmniejszył karę z pierwszego wyroku: Michael Davis z sądu okręgu Minnesota. Uznał on, że potrzeba odstraszania od piractwa internetowego nie może usprawiedliwić kary w tej wysokości za kradzież i nielegalną dystrybucję 24 piosenek. Zasądził nową wysokość kary: 54 tys. dolarów, czyli 2250 USD za plik.

Przykład jawnie pokazuje pazerność firm fonograficznych: jeśli ktoś się podszyje pod Twój adres IP i skopiuje z sieci kilkanaście piosenek, mogą do Ciebie zapukać prawnicy z żądaniami milionowych odszkodowań.

Jan 22

Piraci są najlepszymi Klientami przemysłu muzycznego

Po raz kolejny raport Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego (IFPI), zrzeszającej ponad 1400 członków w 72 krajach, przedstawił malejące wyniki sprzedaży muzyki na fizycznych nośnikach, w całości obwiniając piractwo muzyki online jako przyczynę. Pomimo tematu raportu dotyczącego cyfrowej muzyki, bardzo szerokim łukiem omija on powiązanie współdzielenia muzyki online z jej zakupem przez tą grupę Klientów. Chociaż udostępnienia samego raportu odmówiono mediom (wiadomo dlaczego), z raptem 2 stron opublikowanych online nasuwają się oczywiste wnioski:

W porównaniu do Klientów kupujących muzykę na nośnikach, Klienci udostępniający muzykę online (czytaj piraci):

  • o 31% częściej kupują pojedyncze utwory online
  • o 33% częściej kupują całe albumy muzyki online
  • o 100% częściej płacą za subskrypcję usług muzycznych online
  • o 60% częściej płacą za muzykę na telefonie komórkowym

Wg samych przedstawicieli przemysłu muzycznego ludzie udostępniający muzykę online (czyli piraci) kupują jej więcej niż przeciętny Klient kupujący tylko muzykę na fizycznych nośnikach. Obecnie dorastające pokolenie Klientów właściwie nie widzi potrzeby ani celu w posiadaniu muzyki na fizycznych nośnikach, jej cyfrowa postać jest zdecydowanie bardziej wygodna i dostępna. Zadziwiająca jest hipokryzja lobbystów z IFPI, którzy z jednej strony narzekają na piratów obwiniając ich za malejącą sprzedaż muzyki na nośnikach, ale z drugiej chętnie i częśniej biorą od nich pieniądze za sprzedaż cyfrowej muzyki online.

Załączamy link do raportu IFPI

Jan 22

IPREDator jest dostępny.. dla wszystkich?

Usługa anonimowego VPN stworzona przez ekipę z The Pirate Bay jest dostępna dla wszystkich. Tzn jeśli uda się Wam za nią zapłacić: serwis Payson.se obsługujący płatności wyraźnie preferuje szwedzkie konta bankowe, karty kredytowe nie bardzo – naszą odrzucił, choć AppStore ją honoruje.
Wg niektórych usługa działa bardzo szybko, jest łatwa w uruchomieniu (protokół PPTP, działa na każdym OS), oraz jest względnie tania: 15 Euro za 3 miesiące. Wg byłego rzecznika The Pirate Bay Petera Sunde w przeciwieństwie do tego co mówi notka prawna usługi, IPREDator nie przechowuje żadnych logów.

Z pewnością jest to ciekawa usługa, szkoda że na chwilę obecną niewiele daje: korzysta wyłącznie ze szwedzkiej numeracji IP, więc nie ma co marzyć o Hulu, czy darmowym Last.fm, lub o odcinkach South Park w streamingu. Jesteśmy ciekawi Waszych opinii.

Jan 20

Oficjalnie mamy w Polsce cenzurę

Cenzura

Mamy w Polsce oficjalnie wprowadzoną cenzurę Internetu.

Rada Ministrów zaakceptowała w trzecim trybie (a są trzy tryby uchwalania ustaw: normalny, przyspieszony i hazardowy) projekt wprowadzenia do ustawy „Prawo telekomunikacyjne” nowego art. 179a, który powołuje do życia Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Teraz po decyzji Sądu strona trafi do Rejestru i do 6 godzin od tego faktu każdy operator telekomunikacyjny ma obowiązek ją zablokować. Wnioski o skierowanie strony do Rejestru może składać Policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wywiad Skarbowy lub Służba Celna.

Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, który ma prowadzić prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, będzie zawierał elektroniczne adresy umożliwiające identyfikację stron internetowych lub innych usług, zawierających tzw. treści niedozwolone. Będą to m.in.:

  • treści pornograficzne z udziałem małoletniego,
  • treści tworzone w celu dokonania kradzieży i oszustw finansowych,
  • treści umożliwiające organizowanie gier hazardowych bez zezwolenia.

Komentatorzy i eksperci nie zostawiają na nowym artykule suchej nitki: pomijając oczywiste kontrowersje wprowadzania złej z zasady cenzury, decydowania o dostępności do zawartości Internetu przez instytucje nie posiadające w tej materii kompetencji, oraz przerzucania obowiązków Państwa na prywatne firmy: blokowanie zakazanych stron dostawcy Internetu mają wykonywać na własny koszt.

Można sobie łatwo wyobrazić, jakie problemy może stworzyć nowe prawo: przy jakiejkolwiek pomyłce w blokowaniu stron, nawet literówce, przedsiębiorcy mogą stracić znaczne pieniądze, a powolność polskiego sądownictwa z pewnością nie umożliwi szybkiego korygowania pomyłek.

Więcej szczegółów: Gry OnLinePCLab, Mediarun, VBeta

Aktualizacja: zobacz jak to w praktyce może wyglądać: strona blackouteurope.pl

Jan 15

Polski rząd przygotowuje “cyfrową gilotynę”

13 stycznia odbyła się zwołana przez stowarzyszenie przedsiębiorców Business Centre Club oraz nowy serwis biznesowy Capital24.tv debata „Piractwo (nie)dozwolone?”. Zaproszono na nią przedstawicieli rządu i Policji, aby porozmawiać o walce z piractwem z jasną agendą: “Kiedy Polska?” [pójdzie w ślady Francji z odcinaniem od Internetu - red.]

Na spotkanie zaproszono osoby jednoznacznie zainteresowane rygorystycznym podejściem do kwestii, zabrakło kogokolwiek, kto postawiłby niewygodna pytania w stylu “a co z prywatnością i domniemaniem niewinności Internautów?”  Próbę podjął wiceprezes Business Centre Club zadając pytanie: “Gdyby film kosztował ok. 10 zł i można było go legalnie pobrać z Internetu – czy nie byłaby to warta rozważenia alternatywa?”

Pomysł zirytował zebranych, którzy stwierdzili “własność intelektualna musi kosztować, a społeczeństwo się bogaci”. Więc buzię w ciup i płać Internauto, tyle ile Ci każemy.

Adam Rapacki, podsekretarz stanu w MSWiA oświadczył, że opracowywana jest właśnie dyrektywa, która na obrady rządu powinna trafić jeszcze w tym półroczu. Chodzi o nowelizację Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym zarówno o projekt tzw. rejestru stron zakazanych, jak i zapis pozwalający na odcinanie piratów od Sieci. Na spotkaniu proponowano także wytaczanie spektakularnych grupowych procesów sądowych, jak w innych krajach.

W Wielkiej Brytanii już się doliczono, że koszty walki z piractwem, [którymi zostanie obciążone społeczeństwo] przewyższają straty, jakie deklaruje przemysł muzyczny.

Źródło: Gazeta.pl

Wnioski nasuwają się same: przemysł rozrywkowy narzuca rządom, jak mają zabezpieczać ich przychody, jednocześnie zrzucając z siebie odpowiedzialność za wysokość opłat. A może przestańmy słuchać ich muzyki, oglądać ich filmy, chodzić na ich koncerty – kto więcej straci?

Strony:


Fatal error: Call to undefined function SEO_pager() in /homez.195/ipretori/www/ipretorian/wp-content/themes/ipretorian-pl/archive.php on line 49