Przekręt WIPO: +Masz 3 dni żeby zapłacić za ściągnięcie nielegalnego programu+
W sieci kwitnie przekręt na WIPO – legalnej organizacji Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO), która wprawdzie nie ma z nim (jak twierdzi) nic wspólnego, ale nie robi nic (albo nieskutecznie), żeby stronę podszywającą się pod jej nazwę zdjąć z sieci.
Dostajesz maila w stylu: “Masz trzy dni, by wpłacić 500 euro za ściągnięcie nielegalnego programu”. Proponują ugodę: 500€ na konto w hiszpańskim banku i damy Ci spokój – albo sprawę skierujemy do sądu.
BLEF. KANT. NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ.
Szczegółowo o sprawie pisze Gazeta.biz.
Grasz w gry na Facebooku? Jesteś produktem reklamowym
Nic odkrywczego może, ale czy większość użytkowników FB zdaje sobie sprawę że grając w jakąkolwiek grę czy używając aplikacji na fejsie udostępniają swoje dane? Pewnie część osób stwierdzi że OK, mam grę za free, coś za to mogę dać ze swoich danych. A co z danymi Twoich znajomych? Wall Street Journal zrobił małe śledztwo, co fejsbukowe aplikacje robią z danymi użytkwników i cóż się okazało: user ID, czyli identyfikatory użytkowników, oraz ich znajomych(!!!) były przez aplikacje Facebooka pobieranie i przekazywane (w drugą stronę zapewne szła ka$a) do zewnętrznych firm zajmujących się marketingiem online oraz monitorowaniem Internetu. Szerzej o sprawie pisze Dziennik Internautów.
Zabawne, że takie działania łamią zarówno politykę prywatności samego Facebooka, jak i twórców wspomnianych aplikacji, jak Zyngi – autora FarmVille, w którą na fejsie gra ponad 59 milionów ludzi. Taką cwaną firemką robiącą pieniądze na nieświadomych userach FB jest ReapLeaf, który odpytany najpierw wstrzymał się od komentarza, a później przeprosił – tłumacząc się “wyzwaniem technologicznym”. Oficjele Facebooka też przyznali że problem istnieje i zamierzają “drastycznie ograniczyć przekazywanie aplikacjom informacje o użytkownikach”, a część aplikacji zniknęła z FB bez wyjaśnień.
Czyli case wygląda tak: zbieramy dowolnymi metodami dane o użytkownikach, ich zwyczaje, wiek, dane ich przyjaciół, etc, itp potem to sprzedajemy firmom robiącym kampanie reklamowe i inkasujemy ka$ę. Jak nas jakiś żurnalista przyłapie, ładnie przeprosimy tłumacząc się skomplikowaniem technologicznym – i pojedziemy na płatne wakacje, póki sprawa nie przyschnie. Bo co nam mogą zrobić?
Udostępniasz mp3 na chomikuj.pl? Zaczęło się
Zaczęło się i u nas: pisanina prawników do dostawców Internetu, użytkowników “udostępniasz empetrójkę, żądamy ileśtam milionów odszkodowania [..]“; info z Niebezpiecznik.pl. Możecie takie listy wywalić do śmieci (chyba że podpisane przez policję lub prokuraturę) – to zwykłe zastraszanie. Ale.. oznacza też że zalazłeś się “pod lupą” i wcześniej czy później się do Ciebie dobiorą.
Jeśli coś takiego dostałeś lepiej zainteresuj się dlaczego i “zniknij to”. Np przez nasze RiccoVPN, które Twoje ściągania zaszyfruje i rozproszy – niech sobie szukają, proszę bardzo
Czeka nas inwigilacja w Internecie

Stało się, Parlament Europejski przyjął tzw. raport Gallo, czyli projekt rezolucji, która w bardzo restrykcyjny sposób odnosi się do pobierania plików z internetu. Czyli działania m.in. Francji, o czym pisaliśmy wcześniej prawdopodobnie zostaną skopiowane w całej Unii Eurppiejskiej – wszyscy Internauci staną się jednakowo podejrzanymi piratami, których jeszcze nie złapano. Przemysł rozrywkowy nie umie zawrócić kijem rzeki, więc chce użyć do tego bata.
Szeroko o sprawie pisze portal IDG.
HADOPI +poniesie piękną klapę+
“Francja poniesie piękną klapę. Europa też, jeśli za nią pójdzie – ocenia europosłanka frakcji socjalistów Lidia Geringer de Oedenberg, członkini Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego.” Ta wypowiedź dotycząca francuskiej metody na walkę z piratami: HADOPI pokazuje, że nawet politycy nie wierzą w sukces tej ustawy.
Podstawowym błędem ustawy jest założenie, że adres IP jednoznacznie identyfikuje osobę, tymczasem w sieci dziesiątki lub nawet setki osób mogą łączyć się z siecią wychodząc z tego samego adresu IP i nie mają na to wpływu. Więc wg HADOPI karę poniesie niekoniecznie osoba, która fizycznie ściągnęła nielegalnie plik, ale użytkownik danego IP. Dlaczego? Bo – jak tłumaczą autorzy ustawy – nie zabezpieczył w sposób odpowiedni swojego łącza przed pirackim procederem. Sposobów na zabezpieczenie adresu IP przed takim wykorzystaniem też kreatorzy ustawy nie podali, najwidoczniej wychodząc z założenia, że nieważne kto, byleby ktoś “beknął”. Cały artykuł na portalu TVN24.
W Stanach do jednego z uniwersytetów tropiciele piratów wysyłali listy ostrzegawcze z groźbami do numerów IP… drukarek.
Strony:
Fatal error: Call to undefined function SEO_pager() in /homez.195/ipretori/www/ipretorian/wp-content/themes/ipretorian-pl/archive.php on line 49