Wpisy z tagiem: ‘Hadopi’

Sep 23

Czeka nas inwigilacja w Internecie

Gallo report cop

Stało się, Parlament Europejski przyjął tzw. raport Gallo, czyli projekt rezolucji, która w bardzo restrykcyjny sposób odnosi się do pobierania plików z internetu. Czyli działania m.in. Francji, o czym pisaliśmy wcześniej prawdopodobnie zostaną skopiowane w całej Unii Eurppiejskiej – wszyscy Internauci staną się jednakowo podejrzanymi piratami, których jeszcze nie złapano. Przemysł rozrywkowy nie umie zawrócić kijem rzeki, więc chce użyć do tego bata.

Szeroko o sprawie pisze portal IDG.

Sep 12

HADOPI +poniesie piękną klapę+

“Francja poniesie piękną klapę. Europa też, jeśli za nią pójdzie – ocenia europosłanka frakcji socjalistów Lidia Geringer de Oedenberg, członkini Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego.” Ta wypowiedź dotycząca francuskiej metody na walkę z piratami: HADOPI pokazuje, że nawet politycy nie wierzą w sukces tej ustawy.

Podstawowym błędem ustawy jest założenie, że adres IP jednoznacznie identyfikuje osobę, tymczasem w sieci dziesiątki lub nawet setki osób mogą łączyć się z siecią wychodząc z tego samego adresu IP i nie mają na to wpływu. Więc wg HADOPI karę poniesie niekoniecznie osoba, która fizycznie ściągnęła nielegalnie plik, ale użytkownik danego IP. Dlaczego? Bo – jak tłumaczą autorzy ustawy – nie zabezpieczył w sposób odpowiedni swojego łącza przed pirackim procederem. Sposobów na zabezpieczenie adresu IP przed takim wykorzystaniem też kreatorzy ustawy nie podali, najwidoczniej wychodząc z założenia, że nieważne kto, byleby ktoś “beknął”. Cały artykuł na portalu TVN24.

W Stanach do jednego z uniwersytetów tropiciele piratów wysyłali listy ostrzegawcze z groźbami do numerów IP… drukarek.

Mar 17

Hadopi we Francji nie działa, współdzielenie plików legalne w Hiszpanii

Sześć miesięcy po wprowadzeniu we Francji surowego prawa HADOPI, pozwalającego na odcinanie Internautów od sieci po trzech ostrzeżeniach piractwo wzrosło zamiast spaść. Nowe badania opublikowane przez Uniwersytet z Rennes wskazują że krytycy Hadopi mieli rację: badacze sprawdzili zwyczaje Internautów przed i po wprowadzeniu Hadopi we Francji i stwierdzili wzrost piractwa po wprowadzeniu Hadopi o 3%. Ludzie się przełączyli na inne metody współdzielenia plików, nie objęte przez Hadopi. Kolejna porażka polityków tworzących prawo na temat rzeczy, których nie rozumieją w podstawowym stopniu. Możemy tylko potwórzyć za TorrentFreak: “Odpowiedzią na zwiększanie skali piractwa na świecie nie jest legislacja. Zamiast tego, branża rozrywkowa osiągnie więcej rozszerzając swój biznes online by zaspokoić oczekiwania dzisiejszych konsumentów”.

W Hiszpanii grupa SAGE (Sociedad General de Autores y Editores) przegrała w sądzie sprawę przeciw serwisowi Donkey elrincondejesus.com: sędzia Raul N. García Orejudo zadeklarował, że niekomercyjne współdzielenia plików i użytkowanie sieci P2P działających non-profit jest legalne. “Sieci P2P są jedynie kanałami transmisji danych między użytkownikami Internetu i na tej bazie nie naruszają praw własności intelektualnej”, powiedział. Dlatego jeśli użytkownicy indywidualni sieci BitTorrent lub eDonkey wejdą w posiadanie materiału chronionego prawem autorskim dla celów non-profit – jest to zupełnie legalne. SAGE liczyła na coś biegunowo odmiennego, taki wynik to katastrofa dla firmy.

Na Litwie grupa zwalczająca piractwo LANVA przegrała sprawę w sądzie przeciw znanemu serwerowi BitTorrenta LinkoManija.net. Samozwańczy śledczy przedłożyli w sądzie zrzuty ekranowe adresów IP użytkowników programu uTorrent. Dowody były zbierane we współpracy z urzędnikiem lokalnej policji, jednakże żadna ze stron nie miała uprawnień do prowadzenia tego rodzaju śledztwa. Sędzia zamknął sprawę z powodu przedstawienia nieważnych dowodów, oraz stwierdził że LANVA nie miała prawa do zbierania danych o użytkownikach, jakie zbierała. Dodatkowo zarządził, że takie techniki zbierania danych muszą być najpierw oficjalnie zatwierdzone, zanim zostaną użyte.

Nasuwanie się pytanie do “obrońców praw autorskich”: cel uświęca środki?

Feb 18

LOPPSI2, francuski pomysł na cenzurę przez Trojana

Francja ma oczywistą ambicję posiadania najściślej monitorowanego i “oczyszczonego” Internetu: niższa Izba parlamentu właśnie przegłosowała nowy pakiet przepisów bezpieczeństwa znany jako LOPPSI2, który jest zbiorem procedur i narzędzi bezpieczeństwa, w skład którego wchodzą rządowe wirusy komputerowe typu Trojan, masowe rejestrowanie danych obywateli (“Pericles”), oraz wymóg wobec dostawców ISP cenzurowania stron www będących na rządowych czarnych listach – cytując serwis ArsTechnica.

Niesławna dyrektywa HADOPI została wprowadzona do francuskiego prawa w zeszłym roku, ale prezydent Sarkozy nadal nie jest zadowolony; w styczniowym przemówieniu [Francuski PDF] powiedział: “Im więcej będziemy automatycznie “oszyszczać” sieci i serwery ze wszystkich źródeł piractwa, tym mniej będzie konieczne sięganie do metod narzucanych Internautom. Dlatego musimy, bez zwłoki, wypróbować filtrtowanie.”

Czyli w normalnych słowach: zainstalujemy Ci Trojana na komputerze i będziemy rejestrować wszystko co robisz w Sieci, ale to dla Twojego dobra i im więcej będziemy Cię kontrolować, tym mniej ta kontrola będzie potrzebna.

Panie Sarko, czy Pan siebie słyszy?

Naprawdę współczujemy Internautom we Francji, teraz używanie Internetu będzie jak spacer po polu minowym. Będziemy Wam w stanie pomóc, bądźcie w kontakcie.

Jan 15

Polski rząd przygotowuje “cyfrową gilotynę”

13 stycznia odbyła się zwołana przez stowarzyszenie przedsiębiorców Business Centre Club oraz nowy serwis biznesowy Capital24.tv debata „Piractwo (nie)dozwolone?”. Zaproszono na nią przedstawicieli rządu i Policji, aby porozmawiać o walce z piractwem z jasną agendą: “Kiedy Polska?” [pójdzie w ślady Francji z odcinaniem od Internetu - red.]

Na spotkanie zaproszono osoby jednoznacznie zainteresowane rygorystycznym podejściem do kwestii, zabrakło kogokolwiek, kto postawiłby niewygodna pytania w stylu “a co z prywatnością i domniemaniem niewinności Internautów?”  Próbę podjął wiceprezes Business Centre Club zadając pytanie: “Gdyby film kosztował ok. 10 zł i można było go legalnie pobrać z Internetu – czy nie byłaby to warta rozważenia alternatywa?”

Pomysł zirytował zebranych, którzy stwierdzili “własność intelektualna musi kosztować, a społeczeństwo się bogaci”. Więc buzię w ciup i płać Internauto, tyle ile Ci każemy.

Adam Rapacki, podsekretarz stanu w MSWiA oświadczył, że opracowywana jest właśnie dyrektywa, która na obrady rządu powinna trafić jeszcze w tym półroczu. Chodzi o nowelizację Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym zarówno o projekt tzw. rejestru stron zakazanych, jak i zapis pozwalający na odcinanie piratów od Sieci. Na spotkaniu proponowano także wytaczanie spektakularnych grupowych procesów sądowych, jak w innych krajach.

W Wielkiej Brytanii już się doliczono, że koszty walki z piractwem, [którymi zostanie obciążone społeczeństwo] przewyższają straty, jakie deklaruje przemysł muzyczny.

Źródło: Gazeta.pl

Wnioski nasuwają się same: przemysł rozrywkowy narzuca rządom, jak mają zabezpieczać ich przychody, jednocześnie zrzucając z siebie odpowiedzialność za wysokość opłat. A może przestańmy słuchać ich muzyki, oglądać ich filmy, chodzić na ich koncerty – kto więcej straci?

Strony:


Fatal error: Call to undefined function SEO_pager() in /homez.195/ipretori/www/ipretorian/wp-content/themes/ipretorian-pl/archive.php on line 49