Po debacie z Premierem – Rejestru na razie nie będzie
Po wczorajszej debacie z Internautami Premier przyznał, że “nie czuje się do końca przekonany przez środowiska związane z internetem, ale rejestr stron zakazanych prawdopodobnie zniknie z projektu ustawy”. Donald Tusk stwierdził, że “”Pedofilia nie jest naszym alibi. Prace nad rejestrem zostaną zamrożone, do czasu porozumienia pomiędzy rządem a przedstawicielami społeczeństwa internautów. Ustawa w części hazardowej będzie biegła możliwie szybko, jednak kwestia Rejestru Stron Niedozwolonych będzie +wyjęta+ z tej ustawy”. Szczegółowe podsumowanie na stronie Gazety.
Jak jest podkreślane przez przedstawicieli rządu, internauci nie będą odcinani od Sieci. Upf? Pożyjemy, zobaczymy..
Polski rząd przygotowuje “cyfrową gilotynę”
13 stycznia odbyła się zwołana przez stowarzyszenie przedsiębiorców Business Centre Club oraz nowy serwis biznesowy Capital24.tv debata „Piractwo (nie)dozwolone?”. Zaproszono na nią przedstawicieli rządu i Policji, aby porozmawiać o walce z piractwem z jasną agendą: “Kiedy Polska?” [pójdzie w ślady Francji z odcinaniem od Internetu - red.]
Na spotkanie zaproszono osoby jednoznacznie zainteresowane rygorystycznym podejściem do kwestii, zabrakło kogokolwiek, kto postawiłby niewygodna pytania w stylu “a co z prywatnością i domniemaniem niewinności Internautów?” Próbę podjął wiceprezes Business Centre Club zadając pytanie: “Gdyby film kosztował ok. 10 zł i można było go legalnie pobrać z Internetu – czy nie byłaby to warta rozważenia alternatywa?”
Pomysł zirytował zebranych, którzy stwierdzili “własność intelektualna musi kosztować, a społeczeństwo się bogaci”. Więc buzię w ciup i płać Internauto, tyle ile Ci każemy.
Adam Rapacki, podsekretarz stanu w MSWiA oświadczył, że opracowywana jest właśnie dyrektywa, która na obrady rządu powinna trafić jeszcze w tym półroczu. Chodzi o nowelizację Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym zarówno o projekt tzw. rejestru stron zakazanych, jak i zapis pozwalający na odcinanie piratów od Sieci. Na spotkaniu proponowano także wytaczanie spektakularnych grupowych procesów sądowych, jak w innych krajach.
W Wielkiej Brytanii już się doliczono, że koszty walki z piractwem, [którymi zostanie obciążone społeczeństwo] przewyższają straty, jakie deklaruje przemysł muzyczny.
Źródło: Gazeta.pl
Wnioski nasuwają się same: przemysł rozrywkowy narzuca rządom, jak mają zabezpieczać ich przychody, jednocześnie zrzucając z siebie odpowiedzialność za wysokość opłat. A może przestańmy słuchać ich muzyki, oglądać ich filmy, chodzić na ich koncerty – kto więcej straci?
Strony:
Fatal error: Call to undefined function SEO_pager() in /homez.195/ipretori/www/ipretorian/wp-content/themes/ipretorian-pl/archive.php on line 49