Wpisy z tagiem: ‘Piractwo’

Apr 22

MAFIAA chce policyjnego państwa w Sieci, zarządzanego przez przemysł rozrywkowy

Music And Film Industry Association of America (MAFIAA)  chce przekonać (pdf) amerykańską administrację do “przyszłości bez piractwa” powołując się na gigantyczne straty, jakie rzekomo ponosi przemysł rozrywkowy z tytułu piractwa. Najlepsze jest to, że wcześniej odtrąbiony sukces branży rozrywkowej w postaci ustawy PRO-IP Act, powołującej Koordynatora ds. Własności Intelektualnej przy Białym Domu ..”wypalił im w twarz”. U.S. Government Accountability Office (GAO) przeanalizował dostępne dane i przygotował raport (pdf), z którego jasno wynika: dane o stratach z powodu piractwa – zmyślone!

W petycji przygotowanej przez MAFIAA  są cytowane są badania i raporty, które dopiero co zostały mocno skrytykowane oraz uznane za nieprawdziwe przez rząd USA. Zakładają one konwersję 1:1, czyli że każdy pirat kupiłby legalną wersję produktu, oraz w wątpliwy sposób ekstrapolują dane z przebadanych rynków i krajów na nieprzebadane. Innymi słowy te miliardy strat są wyssane z palca!

To jednak nie przeszkadza tym organizacjom forsować ideę cyfrowego więzienia, gdzie Internautów będzie się szpiegować i decydować za nich, co wolno a co nie. Czyli żeby dowieść, że jesteś uczciwym człowiekiem “przekaż nam PIN do swojej karty kredytowej  i pokaż nam swój komputer”.. To nie jest żart. RIAA chce wprowadzenia prawa, dającego im prawo do zdalnego kontrolowania komputerów Internautów(!) i kasowania(!!) materiałów, które zostaną uznane za nielegalnie pozyskane.

To nie wszystko. Wygooglajcie sobie słówko “ACTA”. Jest to projekt międzynarodowego porozumienia antypirackiego, które powstaje bez konsultacji społecznych – rządy państw dogadują się z korporacjami za naszymi plecami. Brzmi jak tandetna teoria spiskowa, ale to niestety prawda. Małym pozytywem jest informacja, że projekt ustawy ACTA został wreszcie ujawniony i opublikowany (pdf) na stronach Komisji Europejskiej. Zapewnia się w nim, że nie wprowadza “prawa trzech ostrzeżeń” lub innych drakońskich rozwiązań – jakie ma np Francja, o czym pisaliśmy wcześniej.

Można uznać, że to wszystko to pic na wodę i prawdopodobnie ocknęlibyśmy się kiedy stałoby się to obowiązującym prawem i na protesty byłoby za późno. Trzeba się takimi kwestiami interesować, ponieważ korporacje po prostu wykorzystają nasz brak zainteresowania jako milczącą zgodę na sięganie nam do portfeli. Chcecie tego?

Apr 12

KalkulatorKar.pl – Koalicja Antypiracka się wygłupia

W sieci wyczytałem, że Koalicja Antypiracka uruchomiła bardzo pomocny nam Internautom serwis KalkulatorKar.pl – żebyśmy mogli sobie policzyć “ile może kosztować posiadanie nielegalnych plików”. Hm, AFAIK nie ma plików nielegalnych, mogą być one  rozprowadzane w sposób naruszający licencje software’owe lub ustawę o prawie autorskim. Ale im to umknęło – pewnie się spieszyli. A podobno to całkiem poważna organizacja.

Jak sobie wyliczycie ‘teoretyczną’ karę za to, co ‘być może’ moglibyście mieć teraz na dysku, pozbieracie się z podłogi, powycieracie z biurka rozlaną w panice kawę, to przeczytajcie, to tam napisano drobnym drukiem na dole. Ba, nie da się – bo to poważna organizacja działająca w majestacie prawa, więc podstawę prawną “kalkulatora” umieszczono czcionką chyba 6, w kolorze szarym na.. czarnym tle. Jak sobie skopiujecie do maila czy dokumentu, to sobie przeczytacie, że to wszystko jest .. wyssane z palca. Antypiraci najwidoczniej uważają, że najskuteczniejszą metodą jest zastraszanie zamiast rzeczowej edukacji. Pogratulować pomysłu.

Mar 17

Hadopi we Francji nie działa, współdzielenie plików legalne w Hiszpanii

Sześć miesięcy po wprowadzeniu we Francji surowego prawa HADOPI, pozwalającego na odcinanie Internautów od sieci po trzech ostrzeżeniach piractwo wzrosło zamiast spaść. Nowe badania opublikowane przez Uniwersytet z Rennes wskazują że krytycy Hadopi mieli rację: badacze sprawdzili zwyczaje Internautów przed i po wprowadzeniu Hadopi we Francji i stwierdzili wzrost piractwa po wprowadzeniu Hadopi o 3%. Ludzie się przełączyli na inne metody współdzielenia plików, nie objęte przez Hadopi. Kolejna porażka polityków tworzących prawo na temat rzeczy, których nie rozumieją w podstawowym stopniu. Możemy tylko potwórzyć za TorrentFreak: “Odpowiedzią na zwiększanie skali piractwa na świecie nie jest legislacja. Zamiast tego, branża rozrywkowa osiągnie więcej rozszerzając swój biznes online by zaspokoić oczekiwania dzisiejszych konsumentów”.

W Hiszpanii grupa SAGE (Sociedad General de Autores y Editores) przegrała w sądzie sprawę przeciw serwisowi Donkey elrincondejesus.com: sędzia Raul N. García Orejudo zadeklarował, że niekomercyjne współdzielenia plików i użytkowanie sieci P2P działających non-profit jest legalne. “Sieci P2P są jedynie kanałami transmisji danych między użytkownikami Internetu i na tej bazie nie naruszają praw własności intelektualnej”, powiedział. Dlatego jeśli użytkownicy indywidualni sieci BitTorrent lub eDonkey wejdą w posiadanie materiału chronionego prawem autorskim dla celów non-profit – jest to zupełnie legalne. SAGE liczyła na coś biegunowo odmiennego, taki wynik to katastrofa dla firmy.

Na Litwie grupa zwalczająca piractwo LANVA przegrała sprawę w sądzie przeciw znanemu serwerowi BitTorrenta LinkoManija.net. Samozwańczy śledczy przedłożyli w sądzie zrzuty ekranowe adresów IP użytkowników programu uTorrent. Dowody były zbierane we współpracy z urzędnikiem lokalnej policji, jednakże żadna ze stron nie miała uprawnień do prowadzenia tego rodzaju śledztwa. Sędzia zamknął sprawę z powodu przedstawienia nieważnych dowodów, oraz stwierdził że LANVA nie miała prawa do zbierania danych o użytkownikach, jakie zbierała. Dodatkowo zarządził, że takie techniki zbierania danych muszą być najpierw oficjalnie zatwierdzone, zanim zostaną użyte.

Nasuwanie się pytanie do “obrońców praw autorskich”: cel uświęca środki?

Feb 18

LOPPSI2, francuski pomysł na cenzurę przez Trojana

Francja ma oczywistą ambicję posiadania najściślej monitorowanego i “oczyszczonego” Internetu: niższa Izba parlamentu właśnie przegłosowała nowy pakiet przepisów bezpieczeństwa znany jako LOPPSI2, który jest zbiorem procedur i narzędzi bezpieczeństwa, w skład którego wchodzą rządowe wirusy komputerowe typu Trojan, masowe rejestrowanie danych obywateli (“Pericles”), oraz wymóg wobec dostawców ISP cenzurowania stron www będących na rządowych czarnych listach – cytując serwis ArsTechnica.

Niesławna dyrektywa HADOPI została wprowadzona do francuskiego prawa w zeszłym roku, ale prezydent Sarkozy nadal nie jest zadowolony; w styczniowym przemówieniu [Francuski PDF] powiedział: “Im więcej będziemy automatycznie “oszyszczać” sieci i serwery ze wszystkich źródeł piractwa, tym mniej będzie konieczne sięganie do metod narzucanych Internautom. Dlatego musimy, bez zwłoki, wypróbować filtrtowanie.”

Czyli w normalnych słowach: zainstalujemy Ci Trojana na komputerze i będziemy rejestrować wszystko co robisz w Sieci, ale to dla Twojego dobra i im więcej będziemy Cię kontrolować, tym mniej ta kontrola będzie potrzebna.

Panie Sarko, czy Pan siebie słyszy?

Naprawdę współczujemy Internautom we Francji, teraz używanie Internetu będzie jak spacer po polu minowym. Będziemy Wam w stanie pomóc, bądźcie w kontakcie.

Feb 07

“Ink” – film który rozkwitł na BitTorrencie

Jeśli wierzyć MPAA, RIAA i innym tego typu instytucjom, kiedy film trafi do sieci BitTorrent, to twórcy są zgubieni: nie zobaczą już z niego ani grosza, bankructwo przedsięwzięcia jest nieuniknione. Tymczasem film “Ink” pary filmowców Jamina i Kiowy Winans jakby o tym nie wiedział i odniósł sukces komercyjny właśnie na Torrencie. Stworzony przy małym budżecie ale ze świetnymi pomysłami film z gatunku urban fantasy o najemniku pojawiającym się w snach ośmioletniej dziewczynki w śpiączce nie spotkał się z zainteresowaniem studiów z Hollywood – żadne go nie chciało. Twórcy nie załamali rąk i zdecydowali się sami dystrybuować film przez swoją firmę Double Edge Films. Pomimo zdobycia kilku nagród, w tym “Best International Feature” na festiwalu filmowym w Denver, sprzedaż do kin oraz na DVD i Blu-ray była niewielka.

Aż do listopada 2009 roku, kiedy “Ink” został zpiracony i trafił na kilka serwisów torrentowych. W ciągu ok tygodnia został ściągnięty w niewiarygodnej ilości 400 000 razy, trafiając do TOP10 najpopularniejszych filmów serwisu TorrentFreak. Sukces niemożliwy do osiągnięcia w tradycyjnym modelu filmowym okazał się możliwy online. Jeśli wierzyć MPAA i tego typu instytucjom, twórcy “Ink” powinni zbankrutować – przecież ich film był dostępny za darmo w Internecie. Jednakże stało się coś wręcz odwrotnego: Internauci entuzjastycznymi recenzjami wyciągnęli film aż na 16 miejsce w rankingu IMDb, skutkując dramatycznym wzrostem sprzedaży płyt DVD i Blu-ray. W przeciwieństwie do większości szefów studiów filmowych Hollywood twórcy “Ink” postanowili docenić swoich pirackich fanów, Kiowa napisała do TorrentFreak: “Zrobiliśmy ten film w Denver z budżetem 250 tys dolarów i walczyliśmy sami przez ostatnie 10 miesięcy, żeby trafił do kin w 15 miastach. Hollywood twierdziło, że nie wiedzą jak reklamować ten film i że nie ma on potencjalnej publiczności; co uczynił BitTorrent w parę dni jest dowodem, że Hollywood się myli.”

Niemiecki magazyn Gulli.com przeprowadził wywiad z twórcami “Ink”, którzy wyrazili swoje zaszokowanie takimi wiadomościami i nowym kręgiem fanów. Kiowa wyjaśniła, że osiągnęli komercyjny sukces nie tylko dzięki sprzedaży płyt  DVD i Blu-ray, ale także dzięki hojnym darowiznom od Internautów z całego świata, którzy wpłacają dobrowolne datki przez konto paypal na stronie Double Edged Films: “Jeśli obejrzałeś ten film online za darmo i chciałbyś nas wspomóc jak możesz, kliknij tu”. ”Ink” jest dostępny na serwisach Netflix, Blockbuster, iTunes – oraz BitTorrent oczywiście. Jeśli obejrzeliście go za darmo, zachęcamy do wsparcia twórców.

"Ink" from official website

Wiadomość z tego jest całkiem jasna: Filmowcy, nie bądźcie zakładnikami dużych studiów filmowych! Twórzcie filmy, publikujcie je online i zobaczycie, co się stanie..

Feb 04

ISP wygrywa w sądzie ze studiami z Hollywood

Australijski ISP iiNet został w zeszłym roku pozwany przed sąd przez AFACT, Australian Federation Against Copyright Theft – australijską feredację przeciw kradzieżom własności intelektualnej, która reprezentuje większość ze studiów nagraniowych Hollywood:  Village Roadshow, Universal Pictures, Warner Bros Entertainment, Paramount Pictures, Sony Pictures Entertainment, Twentieth Century Fox Film Corporation, Disney Enterprises, Inc. oraz Seven Network. Firma iiNet została oskarżona o nie podejmowanie działań zapobiegających ściąganiu materiałów chronionych prawami autorskimi przez swoich Klientów przez sieć BitTorrent.

Sędzia Cowdroy wydając werdykt na korzyść iiNet podkreślił, że jakkolwiek rzeczywiście prawa autorskie zostały naruszone, dostawca internertu nie autoryzował tych działań. Podał bardzo dobry przykład: usługa ISP jest w swojej istocie bardzo podobna do usługi poczty: polega na wysyłaniu i odbieraniu pakietów Klientów, a nie jest odpowiedzialna za ich zawartość, która jest prywatną sprawą Klienta.

Nie popieramy piractwa, ale sprzeciwiamy się stanowczo praktykom studiów nagraniowych widzących w każdym złodzieja, a nie robiących nic, żeby wyeliminować piractwo: gdyby fimy i muzyka były dostępne w sieci w przystępnych cenach i łatwe do nabycia, nakład wysyłku na ich odszukanie w pirackiej formie przestałby mieć sens. Tymczasem studia nagraniowe czy agencje chroniące prawa autorskie domagają się wprowadzenia totalnego monitorowania Internetu pod pozorem ochrony praw autorskich. Tylko czekajmy aż ktoraś z nich opatentuje pomysł nucenia pod prysznicem – z dnia na dzień wszyscy staniemy się przestępcami.

Transmisja danych w sieci jest tak samo poufną i prywatną sprawą jak rozmowa telefoniczna – a jednak wiele firm i instytucji to robi nie kryjąc się z tym, dlatego że jest to łatwe: do sieci może mieć dostęp każdy, dostęp do infrastruktury telekomunikacyjnej wymaga zgody Operatora. Dlatego należy we własnym interesie monitorować jakie informacje o nas są bez naszej wiedzy odczytywanie z naszego komputera podczas surfowania w sieci, ponieważ są o wiele łatwiej dostępne od treści rozmowy telefonicznej.

Ciekawostką jest postawa portalu Gazeta.pl, która najpierw jako jedna z pierwszych podała informację o wygranej iiNet w sądzie, po czym.. usunęła cały artykuł po kilku godzinach. Cenzura? Ale w sieci nic nie ginie, został ślad w FriendFeed:Gazeta.pl usunęła artykuł o wygranej iiNet w sądzie - ślad pozostał

Strony:


Fatal error: Call to undefined function SEO_pager() in /homez.195/ipretori/www/ipretorian/wp-content/themes/ipretorian-pl/archive.php on line 49